piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 26

Notka miała pojawić się już kilak dni temu, ale nauczyciele pokrzyżowali moje plany napisania rozdziału. Dzisiaj miałam sprawdzian z bioli, pytała z histy i kartkówkę z zaj. tech. Wczoraj kartkówka z chemii i pytała z fizy. W poniedziałek spr. z histy i/lub z matmy. we wtorek... Ehh... za dużo tego żeby wymieniać. Rozdziały będą pojawiały się w weekendy, albo poniedziałki, ponieważ w tyg, nie mam czasu pisać.
A i jeszcze jedno, od tego rozdziału piszę w narracji trzecioosobowej, a nie pierwszo-, jak do tej pory.


Rozdział 26
Wreszcie do sali przyszli Aro, Marek i Kajusz, a chwilę później również Felix.
- Nie jestem już pod wpływem jej daru.-powiedział, kiedy zauważył, że wszyscy się na niego dziwnie patrzą.
- To prawda  -przyznał Aro, a jego bracia pokiwali głowami.- Sofia jest uwięziona. Jak na razie nic nam nie grozi. - Wszyscy pokiwali głowami.
- Dlaczego chciał zabić Jane? - zapytał Alec
- Ponieważ mogłaby jej przeszkodzić.
- W czym? - blondynka nadal nie rozumiała w czym mogłaby przeszkadzać Sofii
- W zemście. Chciała się zemścić za Minit - odezwał się Marek
- Ale… jest więcej osób które mogłyby jej przeszkodzić. Dlaczego to mnie postanowiła… zabić?
- Nie wiem - przyznał Aro. - Możliwe, że nie byłaś jej jedynym celem. Z wiadomych niektórym powodów nie mogłem sprawdzić jej wspomnień. - Nikt nie pytał, wiedzieli, że jeśli któryś z Trójcy mówi ,,z wiadomych niektórym powodów” niebezpiecznie jest się dopytywać.
- Idźcie się przebrać i wróćcie tu za pół godziny.
Wszyscy wyszli. Alec i Jane skierowali się do swoich pokoi. Jako, że w wampirzym tempie przebranie się, nie zajęło im nawet dziesięciu minut postanowili chwilę porozmawiać.
- Jesteś pewna, że pozwolą nam wyjść? No wiesz, jakby nie patrzeć jesteśmy tu potrzebni.
- Owszem, ale tydzień na pewno przeżyją. Rozmawialiśmy już o tym. Odpowiedziałam ci tak samo. A zresztą, nawet jeśli nie pozwolą, to co? Będzie tak samo jakbyśmy nie zapytali.
- W sumie masz rację. - Chłopak w końcu przyznał siostrze rację. - Chodźmy już do WS, jestem pewien, że minęło już pół godziny.
Rodzeństwo wyszło z pokoju. Na miejscu byli po kilku sekundach. Na środku sali stała Sofia którą trzymał Felix. Kiedy wszyscy się zabrali, Aro podszedł do niej i przejrzał wspomnienia.
- Zabij ją - powiedział do Felixa, który od razu wypełnił rozkaz. Większość wampirów cofnęła się o krok lub dwa. Trójca zasiadła na tronach, a kiedy wszystko się uspokoiło, Kajusz przemówił:
- Sofia chciała zemścić się na nas, za zabicie jej siostry. Uważała, że Jane może jej w tym przeszkodzić, więc chciała się jej pozbyć. Domyślam się, że ona nie była jedynym celem. - Blondyn stwierdził to z pewnością w głosie, jednak Aro postanowił uzupełnić wypowiedź brata.
- Faktycznie. Jane nie była jedynym celem. Sofia chciała wyeliminować po kolei, każdego ze straży. Na koniec chciała zostawić sobie nas. Na szczęście już po wszystkim. Możecie się rozejść.
Wszyscy zaczęli wychodzić z sali. W końcu została tylko Trójca i bliźniaki.
- Chcecie coś? - odezwał się Marek, kiedy zauważył, że jego bracia nie mają zamiaru zadać tego pytania.
- Tak. - Jane uśmiechnęła się. - Chcemy na kilka dni opuścić Vloterrę.
- W jakim celu? - widać było, ze Aro jest przeciwny, postanowił jednak udać zainteresowanego.
- Chcemy zajrzeć do naszego starego domu. I na grób babci. Minęło już dużo czasu odkąd byliśmy tam ostatnio. - uśmiech nie schodził blondynce z twarzy. W rzeczywistości nie była taka radosna, jednak wiedziała, że z uśmiechem na ustach szybciej przekona ludzi (lub wampiry) do zmiany decyzji.
- Nie zgadzam się. Jesteście tu już od jakiegoś czasu, powinniście zapomnieć o tamtym życiu. Jest tylko to. Poza tym potrzebujemy was tutaj. - Aro uśmiechnął się do nich i ruchem ręki kazał im wyjść. Gdy tylko rodzeństwo wyszło odezwał się Marek
- Dlaczego im zabroniłeś? Taka wizyta dobrze by im zrobiła. Nie zapominaj, że to jeszcze dzieci.
- Mają ponad sto lat.
- Owszem, licząc lata od przemiany. Ale zostali zmienieni w wieku 12 lat. Wiesz, że zatrzymują się na tym etapie. Nie są jak nieśmiertelne dzieci, bo nad tamtymi nie dało się zapanować, jednak mimo wszystko…
- Dlaczego tak cię to interesuje? - Aro posłał bratu pytające spojrzenie.
- Wiesz, że zawsze chciałem mieć dziecko. A przynajmniej od…
- Tak wiem - w głosie mężczyzny słychać było żal. -Przepraszałem cię za to z milion razy. Ile jeszcze masz zamiar mi to wypominać?
-Ja bym ci nie tylko wypominał.-wtrącił się Kajusz, jednak spojrzenie najstarszego brata sprawiło, że natychmiast zamilkł.
-Nie chcę ci tego wypominać. Chcę tylko, żebyś pozwolił im iść.
-Dobrze.-Aro się poddał. Siadł na swoim tronie i zamknął oczy. Kajusz i Marek wyszli.

-Ehh… mówiłem, że nam nie pozwolą.-Alec spojrzał na siostrę
-Aro się nie zgodził. Marek i Kajusz nie powiedzieli ani słowa. A z tego co pamiętam decyzja miała być wspólna.
-Jakoś nie widziałem, żeby się z nim nie zgadzali.
-Nie będą się przecież sprzeczać, kiedy my tam jesteśmy. Bez przesady. Ostateczną decyzję poznamy jutro, przecież wiesz.
-Tak, masz rację.-chłopak uśmiechnął się do Jane. Była jego jedyną rodziną, miał nadzieję, że Trójca im pozwoli, bo zaczęli się od siebie oddalać. Zauważył to już jakiś czas wcześniej. Był pewny, że ona też, nie wiedzieli jednak jak to zmienić. Teraz mogła nadarzyć się okazja.
-Idę sobie przygotować ubrania.-usłyszał głos blondynki
-Po co?
-Jeśli się okaże, że idziemy nie mam zamiaru marnować czasu na wybieranie ubrań.
-A jeśli się okaże, że nie idziemy?
-Oj, nie bądź pesymistą. Przygotuj coś sobie.
-Czy ty się upiłaś? Jak na weselu wujka?
-Nie, wtedy to było co innego. A poza tym, wampiry chyba nie mogą się upić.-uśmiechnęła się
-Zapytamy kogoś? Chociaż, może lepiej nie, to by trochę dziwnie wyglądało.
-Trochę?-Jane zaczęła się śmiać-Wyobraź to sobie. Podchodzisz do…
-Kajusza-podsunął Alec śmiejąc się jak opętany
-Kajusza i pytasz go…-nie dokończyła, ponieważ przerwał jej wybuch śmiechu. Po kilku minutach się uspokoiła-Podchodzisz do Kajusza i pytasz go ,,Panie, czy wampiry mogą się upić? A jeśli tak to jak bardzo?”
-Tak, to by nieźle wyglądało.-przyznał Alec, ale wiesz, może akurat nie jego bym zapytał.
-A czemu nie?-zapytała niewinnie Jane
-No nie wiem… Może dlatego, że zanim powiedziałbym jedno słowo przypomniałbym sobie naszą wizję? A poza tym, jest tu jeszcze wiele wampirów.
-Jutro będzie ciężki dzień. Zwłaszcza, jeśli Kajusz będzie czegoś od nas chciał.-dziewczyna opanowała kolejny wybuch śmiechu i wyszła.  Tak bardzo nie śmieszyła jej sama wizja zapytania Kajusza, czy wampiry mogą się upić, jak wyobrażenie min wszystkich którzy by to widzieli. Łącznie z nim samym.

Krótki jest, ale nie cóż, bywa.

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 25


Rozdział 25
Trzy godziny później poszliśmy do Feliksa.
-Mamy dobre wieści-powiedział Aro-ONA nie będzie mogła cię opętać, nawet jeśli wyjdziesz z tego pokoju. 
-Mamy pomysł jak ją złapać-zaczął Kajusz i opowiedział mu fałszywy plan.
-To może się udać-stwierdził Feliks i razem z nami poszedł do WS, gdzie Aro wyjawił wszystkim plan. Oczywiście nie ten prawdziwy. Wielka Trójca postanowiła, że wprowadzą go w życie następnego wieczora, a do tego czasu mamy wolne.  Postanowiłam śledzić Feliksa za pomocą stworzonego daru. Plan Aleca jak na razie nie zawodził. Feliks był już u niej i wyjaśniał na czym polega plan. Oczywiście nie zapomniał napomknąć, że Volterra będzie pusta.
W nocy była burza. Tuż po niej postanowiłam się przejść. Wiatr rozwiewał moje włosy, ale mi to nie przeszkadzało. Zapach powietrza po burzy był wspaniały. Taki rześki, jak zawsze po burzy, ale jednak za każdym razem inny. Chodziłam jeszcze jakiś czas, gdy wiatr zmienił kierunek, a moje włosy zaplątały się w gałęziach. Delikatnie, ale szybko zaczęłam je rozplątywać. Nagle poczułam zapach obcego wampira wymieszanego z zapachem Feliksa. Zamknęłam oczy i wytężyłam słuch.  Ich kroki były prawie tak głośne jak kroki ludzi. Byli pewni, że są sami, więc nie było potrzeby skradania. Nagle zdałam sobie sprawę, że idą w moim kierunku, a jeśli mnie zobaczą cały plan może runąć. Jak najszybciej rozplątałam włosy i cichutko pobiegłam w kierunku Volterry.
 -Idą.-szepnęłam, wiedząc, że Wielka Trójca i Alec usłyszą mnie. Ruszyliśmy w kierunku pokoiku, do którego ostatnio przyprowadziliśmy Felixa. Gdyby nie było z nami Ara i Aleca, nie byłoby problemu. Chociaż w sumie teraz też nie ma za dużego.
-Jest tu krew? Ludzka? Albo jakiś człowiek?-zapytałam w myślach Marka i Kajusza
-Niby skąd?-zapytał Kajusz, ale Marek nad czymś się zastanawiał po chwili powiedział
-W komnacie w której byłaś w czasie przemiany jest teraz jakiś człowiek. Odłączył się od ostatniej wycieczki i postanowił zwiedzać na własną rękę. W tej chwili śpi.
-Mam pomysł.-powiedziałam, już na  głos. Ponownie zapytałam, czy gdzieś jest krew i opowiedziałam im swój plan. Ponieważ był lepszy niż żaden, Aro postanowił od razu wcielić go w życie. Kilka sekund później już biegłam korytarzem do komnaty w której spał człowiek.  Gdy tylko tam weszłam zobaczyłam ok. 30-letniego, ciemnowłosego mężczyznę. Obudziłam go i… pokazałam co umiem. Gdy tylko przestał zwijać się z bólu zaczął uciekać. Wtedy wystarczyło skierować mężczyznę w odpowiedni korytarz. Dzięki temu, że byłam bardzo szybka nie miałam z tym problemów. Wiedziałam już, że pobiegnie tam, gdzie trzeba, więc pozostało mi tylko poinformowanie Trójcy i Aleca, że się udało. Volterrę znałam dość dobrze, a na pewno lepiej niż siostra Minit, dzięki czemu zdołałam dotrzeć do reszty Volturi przed nią.
-Idzie, powinno się udać.-powiedziałam cicho. Wyszliśmy z pomieszczenia zostawiając otwarte drzwi. Na wszelki wypadek dopilnowałam, by Felix i ONA (swoją drogą muszę dowiedzieć się jak ma na imię) na pewno pobiegli za tamtym mężczyzną. Kilka sekund później 30-latek wbiegł do odpowiedniego pokoju i chciał zamknąć drzwi, jednak nie zdążył. Felix dobiegł pierwszy, a po chwili dołączyła jego pani. Gdy tylko znaleźli się w pokoju, Aro bardzo szybko zamknął drzwi.
-Nie będą w stanie z tamtąd  wyjść. A nasza straż powinna tu wrócić, za parę godzin.-Marek mówił tak, jakby było mu to obojętne, jednak wiedziałam, że cieszy się, że ją złapaliśmy. Trzej bracia zgodnie stwierdzili, że sami są w stanie popilnować tej wampirzycy, a ja i Alec możemy iść do siebie. Innymi słowy, nie byliśmy im już do niczego potrzebni. Nie żeby mi to przeszkadzało. Poszliśmy do mojego pokoju.
-Alec-zaczęłam niepewnie-Ostatnio mało rozmawiamy. Niby ciągle jesteśmy razem, ale…
-Masz rację. Zawsze coś się dzieje, a jeśli jakimś cudem nie, to mamy inne zajęcia.
-Mam pomysł. Wyrwijmy się z tond na kilka dni. Zajrzymy do domu, w którym mieszkaliśmy z babcią i do domu wujka.-powiedziałam z nadzieją, że się zgodzi.
-Chętnie bym poszedł, ale nie wiadomo, czy nam pozwolą. –powiedział po chwili. Miał rację, bez pozwolenia Wielkiej Trójcy nie mogliśmy się oddalić na dłużej niż kilka godzin. Po chwili mnie olśniło. Aro, jak Aro, ale Marek i Kajusz mi nie odmówią. A oni na pewno przekonają brata.
-A dlaczego mieliby się nie zgodzić? Owszem nasze dary są potrzebne tutaj, ale przecież radzili sobie bez nas kilkaset, albo i tysięcy lat. Aro nie planuje żadnej wojny, a  teraz przyczyniliśmy się do złapania siostry Minit. Zgodzą się zobaczysz.-spojrzałam na brata i w jego spojrzeniu zobaczyłam, że dał się przekonać.
-Teraz idziemy ich zapytać?
-Nie-powiedziałam-na pewno chcą porozmawiać, w końcu nie co dzień można złapać kogoś takiego.
Przez całą noc rozmawialiśmy z Alec’em.  Tak bardzo chciałam mu powiedzieć o mojej mocy, jednak nie mogłam. Nie chodziło mi o utrzymanie tajemnicy, a raczej o to, że, jak go znam, będzie chciał za dużo. Gdybym była człowiekiem na opanowanie żywiołów nie potrzebowałabym kilku lat. Już po miesiącu nie miałabym z nimi problemów. A on, na pewno będzie chciał umieć wszystko od razu, a to było niebezpieczne. Jeśli zrobiłby coś, co wymagałoby za dużej mocy…
-Jane!-usłyszałam Aleca-Jeśli chcesz spać to mów, a nie odlatujesz w ciągu rozmowy. Dobrze chociaż, że teraz nie chrapiesz.
-Wiesz, wampiry nie śpią. 
-Ale ty zawsze byłaś dziwna.-powiedział z uśmiechem.
-A poza tym nawet gdy byłam człowiekiem, nie chrapałam.-stwierdziłam uśmiechając się do brata
-Taa… Wmawiaj to sobie.-powiedział na tyle głośno, że byłam w stanie to usłyszeć. Jeszcze raz się do niego uśmiechnęłam i… rzuciłam w niego poduszką. Bitwa potrwała ok. godzinę. Potem rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas.
-Wrócili!-krzyknęłam gdy tylko usłyszałam kroki w zamku. Alec od razu wstał i razem pobiegliśmy do WS. Było pewne, że właśnie tam przyjdzie cała straż. W końcu, jakby nie patrzeć, to tam zwykle można był zastać Trójce. Byłam pewna, że Aro przyjdzie wytłumaczyć wszystko, a Kajusz i Marek zostaną. Okazało się jednak, że przyszedł Marek.
-Złapaliśmy ją.-powiedział i odwrócił się, by odejść. Zrozumiałam, to ja i Alec mieliśmy wszystko wyjaśnić.
-A jak ona ma na imię?-zdążyłam jeszcze zapytać
-Powiedziała, że nazywa się Sofia.-odparł Marek, a po chwili już go nie było. Wszyscy patrzyli się na mnie.
-Alec, to był twój plan, więc…-zaczęłam z uśmiechem
-No jasne.-powiedział i wywrócił oczami-Wy wcale nie mieliście złapać Sofii. Chodziło o to, żeby w zamku nie było praktycznie nikogo, oprócz Trójcy, mnie i Jane i tylko my o tym wiedzieliśmy. Wiedziałem, że Felix wszystko jej opowie. Tak jak się spodziewałem, nie mogła oprzeć się pokusie i tu przyszła. Potem wystarczyło skierować ją w odpowiednie miejsce.
-Czyli?-zapytał Demetri, chyba był trochę zły, że nic o tym nie wiedział.
-Do…-zaczęłam, ale przerwał mi Kajusz, który najwyraźniej dopiero co wszedł.
-Komnaty, w której dary nie działają. Stworzył ją wampir, który żył tu, nim przejęliśmy zamek. Nie, nie wiem po co.-dodał, gdy zobaczył, że kilka wampirów otwiera usta by o to zapytać.
Wszyscy czekali na Trójcę, lecz im najwyraźniej się nie spieszyło. Staliśmy tam już pół godziny.


Po raz kolejny pytam: Czy jest ktoś chętny do prowadzenia tego bloga ze mną? Mam nadzieję, że ktoś się zgłosi. 
Kolejny rozdział będzie za tydzień, chyba, że wcześniej pod tym postem będzie 10 komentarzy.

wtorek, 2 kwietnia 2013

The Versaitile Blogger

Na wstępie chciałabym podziękować Bloody Moon z bloga http://usmiech-strachu.blogspot.com/ za nominację do ,,The Versaitile Blogger". To jeden z najlepszych i najciekawszych blogów jakie czytałam. 


   Osoba nominowana powinna:
-podziękować nominującemu,
-ujawnić siedem faktów o sobie,
- nominować 10 innych osób,
- poinformować o tym inne osoby.

Pierwszy warunek spełniony, przechodzę do drugiego :)

7 faktów o mnie:
-Jestem wariatką (przynajmniej według osób z mojego otoczenia, ale w mojej rodzinie to normalka, nie znajdziecie nikogo ,,normalnego").
-Jestem stworzeniem nocnym (jednak moi nauczyciele nie chcą w to uwierzyć)
-Marzę by napisać i wydać książkę
-Zdecydowanie wolę dobrą książkę niż jakikolwiek film.
-Mam dwie młodsze siostry i dwóch młodszych braci (jestem najstarsza :))
-W moim pokoju panuje twórczy... chaos (i zniszczenie)
-Nienawidzę chodzić w sukienkach i spódnicach.

Nominuję: 
5) Białoskrzydłą i Czarnoskrzydłego z bloga: http://anieliscie.blogspot.com/
6) Aniołka B. i Alurę A.M. z bloga: http://anielskabella.blogspot.com/
8) Weronikę z blogahttp://tdabywera.blogspot.com/


Pozostaje mi tylko powiadomić autorów o nominacji. 



Zostałam nominowana po raz drugi, tym razem przez Ninę Nightie z bloga http://jane-volturi-niespodziewanie.blogspot.com/. Bardzo dziękuję za nominację, jednak nie będę nominowała kolejnych dziesięciu osób. Za to fakty o mnie ujawnię:
-Mój ulubiony kolor to fioletowy.
-Czasem moje pomysły są jeszcze dziwniejsze niż dania mojego taty (a on miesza wszystko z wszystkim i coś mu wychodzi, na dodatek udaje, że wie co robi)
-Chodzę do gimnazjum.
-Jestem ciemną blondynką.
-Mam już dosyć zimy i śniegu.
-Jestem uzależniona od wymyślania opowiadań.
-Mój numerek w dzienniku to 3.

wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 24


 Rozdział 24 

Do mojego pokoju wszedł Feliks. Złapał mnie za rękę i pociągnął w kierunku balkonu.
-Feliks, co ty robisz?!-krzyknęłam
-Przeszkadzasz –powiedział tylko. To raczej nie była odpowiedź na moje pytanie. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi. Użyłam na nim daru. Widać że go bolało, ale nadal ciągnął mnie na balkon. Próbowałam się uwolnić, ale on jest bardziej doświadczony w walce, nie miałam szans.  Uczę się panować nad mocami, ale nigdy nie używałam ich na kimś innym niż Marek, Kajusz czy babcia. Feliks zaciągnął mnie na balkon. Wziął zapałkę…
-Pomocy!!!!! –krzyknęłam i użyłam na nim daru. Robiłam co mogłam, ale był odporny, jakby miał tarczę. Tarczę która dopiero co powstała, bo przed chwilą było widać że go boli. Dlaczego jeszcze nikt nie przyszedł???  Sprawdziłam szybko pokój. Wyciszony, wokół balkonu i mojego pokoju, jest jakby bańka pochłaniająca dźwięki. Telepatycznie zawołałam Marka i Kajusza.
Feliks rzucił zapałkę, nie wiem jak, ale udało mi się wyrwać Feliksowi i uniknąć spotkania z ogniem. Złapał mnie ponownie, nie mogłam się uwolnić, nie wiedziałam co robić.
-Pomocy!!! –krzyknęłam jeszcze raz.
-Krzycz sobie do woli i tak nikt cię nie usłyszy-powiedział Feliks w tym samym momencie w którym do mojego pokoju weszli Alec i Demetri. Pewnie moi ,,nauczyciele” a dokładniej jeden –Marek zdjął tę tarczę pochłaniającą dźwięki. Odciągnęli ode mnie Feliksa. Jednak sami nie mogli go utrzymać. Pomogłam im i zaprowadziliśmy go do WS. Był tam tylko Aro. Marek i Kajusz przyszli po chwili.
-Co się stało? –zapytał Kajusz
-Wczoraj wieczorem Feliks zachowywał się dziwnie. Wszedł do mojego pokoju, powiedział że mnie kocha, potem, że nienawidzi, a na koniec, że kocha.  Kiedy chciał wyjść  pomyliły mu się drzwi.
-Dlaczego nie powiedziałaś tego wczoraj? -zapytał Aro
-Nie wiedziałam co mu jest, musiałam pomyśleć nad jego zachowaniem, nie byłam pewna, czy nie udaje. –skłamałam  -Ale dziś rano, kilka minut temu przyszedł do mojego pokoju i zaciągnął na balkon. Nie mogłam się uwolnić, nie reagował na mój dar. Kiedy krzyczałam nikt nie przychodził, jakby nie słyszeli. Feliks rzucił we mnie zapałką. Zapaloną zapałką. Jakimś cudem udało mi się odsunąć. Jeszcze raz krzyknęłam i przyszli Alec i Demetri.
-Muszę to zobaczyć –powiedział Aro, dopilnowałam, żeby zobaczył co trzeba i podałam mu dłoń.
Aro przejrzał moje wspomnienia, a po chwili kazał Alecowi użyć na nim swojego daru. Jeszcze raz przejrzał moje wspomnienia i zobaczył coś co ja zarejestrowałam kątem oka.
-To nie możliwe –powiedział do siebie. Odwrócił się do braci i przez chwilę cicho rozmawiali.
-Jak długo możesz utrzymać go w tym stanie? –zapytał Aleca Kajusz
-Nawet kilka dni, ale jeśli on się uodporni na mój dar tak jak na dar Jane, to o wiele krócej.
-Wystarczy, trzeba go unieruchomić, albo gdzieś zamknąć –powiedział Aro, Marek podszedł do niego i dotknął jego ręki. Aro zrozumiał o co mu chodzi i po chwili kiwnął głową. Ja, Alec, Aro i jego bracia wyszliśmy z WS pilnując Feliksa. Mimo, że mieszkam w Volterze ponad 100 lat, tam nigdy nie byłam. W ogóle najwyraźniej dawno tu nikogo nie było. Szafki i przeróżnie ozdoby pokrywał kurz, nawet myszy unikały tej części zamku.  Gdy Kajusz otworzył ostatnie drzwi, po prawej stronie korytarza, zobaczyłam pokoik, jego ściany były obite deskami, w kącie stało łóżko, a tuż przy nim dwa krzesła. Pokoik był mały i nie sprawiał wielkiego wrażenia, jednak czułam się w nim dziwnie słabo. Chciałam zapytać o to telepatyczni Marka, jednak wyczułam opór. Po chwili jednak udało mi się go przezwyciężyć.
-Jane, natychmiast zerwij połączenie! –powiedział czy raczej pomyślał Marek, gdy tylko zauważył, że je nawiązałam. Zerwałam je, nie wiedziałam dlaczego miałam tak zrobić, ale wiedziałam, że Marek i Kajusz wyjaśnią mi to dziś w nocy.
Aro zamknął drzwi i kazał Alecowi wyzwolić Feliksa spod daru. Gdy tylko, odzyskał zmysły rozejrzał się po pokoiku i zapytał dlaczego tam jest i co się dzieje. Aro opowiedział mu o tym co się stało.
-Dlaczego taki się zachowywałem, ja tego nie pamiętam. –panikował Feliks.
-Kiedy przeglądałem wspomnienia Jane, zobaczyłem Minit, stała dość daleko, jednak wiem, że to ona.
-Ale ona nie żyje. –powiedział Kajusz
-Pamiętacie jej siostrę? Była do niej bardzo podobna. –powiedział Marek
-Ale ona była człowiekiem –Aro bronił wersji, że to była Minit
-Ktoś mógł ją zmienić, może ma dar podobny do daru Minit i chce się zemścić na nas, że ją zabiliśmy. –Zauważyłam, czym zasłużyłam sobie na jego potępiające spojrzenie
-Nie wiem, one za sobą nie przepadały –Przywódca świata wampirzego nadal obstawał przy swoim.
-Ale to mimo wszystko to jej siostra, to jedyne rozwiązanie. Przecież Minit nie żyje, sam sprawdzałeś czy to na pewno ona. –Kajusz również nie wierzył, że to ona
-Więc co zrobimy? –zapytał zrezygnowany Aro
-Odnaleźć ją i zabić –stwierdził Kajusz, jakby to miało być wyjście na spacer.
-Jakieś propozycje, panie? –zapytałam, starając się, żeby mój głos nie zdradzał żadnych oznak rozbawienia.
-O wszystkim myśleć nie mogę –stwierdził, a ja (i Marek, który nagle strasznie zainteresował się ścianą) ukryliśmy uśmiech.
-Chyba mam pomysł –po raz pierwszy odezwał się Alec
-Jaki?
-Może wyjdźmy stąd, jeśli ona znów opęta Feliksa, to się nie uda –stwierdził.
-Masz rację –powiedział Aro i wszyscy z wyjątkiem  Feliksa wyszli z pokoiku. Poszliśmy do pokoju Marka.
-Więc jaki masz pomysł? –zapytał Aro
-W tamtym pokoju ONA nie może go kontrolować tak? –upewnił się, a kiedy Marek kiwnął głową kontynuował –Wypuścimy Feliksa mówiąc, że ONA nie ma już nad nim kontroli i może pomóc nam ją złapać…
-Ale on od razu jej  opowie o naszym planie. –przerwał Kajusz
-I o to chodzi –kontynuował Alec –Feliks nie będzie znał prawdziwego planu, ale gdy pójdzie jej opowiedzieć o tym fałszywym planie, doprowadzi ją do nas.
-A co jeśli to się nie uda, jeśli Feliks nas zgubi? –zapytał Aro
-Fałszywy plan będzie taki: wszyscy Volturi będą przeszukiwać las i miasto, a w Volterze nie będzie nikogo. –powiedział Alec
-Ale my tu będziemy, nie wszyscy tylko my, ONA tu przyjdzie i wpadnie w pułapkę. –dokończyłam
-I tylko my będziemy znać prawdziwy plan –dodał Aro. Mam wrażenie, że to nie on na to wpadł. Spojrzałam na trojcę, Marek delikatnie pokiwał głową, jakby aprobując plan mojego brata, a Kajusz... no cóż, wreszcie załapał o co chodzi.
-A jak właściwie ONA ma na imię? –zapytałam
-Nigdy go nie poznaliśmy – powiedział Kajusz-Ani Minit nie mówiła do nie po imieniu, ogólnie to jej unikała. Zaś ona sama stwierdziła, że poznanie jej imienia, nie jest nam do niczego potrzebne.

Słaby ten rozdział, ale za to ostatni, który przeniosłam z onetu. Mam nadzieję, że się podoba.